The Hypertonics
76567

The Hypertonics reprezentują zupełnie nowe, przełomowe, podejście do kwestii dystrybucji muzyki. Świadomie zrezygnowali z typowej dla zespołu rockowego ścieżki kariery, czyli kontraktu z wytwórnią, promocji w mediach itd. Udostępniają wszystkie swoje płyty w Internecie, protestując w ten sposób przeciwko nieuczciwym – ich zdaniem – układom między artystą a wytwórnią. Nie chcemy, żeby Wasze pieniądze trafiały do bossów firm fonograficznych, pośredników, hurtowników i sprzedawców płyt – mówią. I konsekwentnie dają nam swoje piosenki za darmo. Rzecz jasna, jeśli chcesz, możesz wesprzeć ich działalność wpłacając datek dowolnej wielkości – masz wtedy gwarancję, że twoje pieniądze rzeczywiście otrzymają muzycy, a nie cwani biznesmeni. To wszystko na stronie zespołu:


http://thehypertonics.com

 

A teraz o muzyce, bo ona jest przecież najważniejsza. Myli się ten, który po takim wstępie pomyśli, że ma do czynienia z jakimś podziemnym ideowym bandem. The Hypertonics grają naprawdę świetne piosenki! Do tego bardzo dobrze zrealizowane. Ich muzykę można by określić jako efekt ewolucji estetyki waszyngtońskiego hardcore lub zespołów z wytwórni Dischord (np. Fugazi). Ich melodyjne piosenki nie boją się gitarowego zgiełku, a w warstwie rytmicznej mamy do czynienia z wyrazistą pulsacją basu i rozbudowanymi partiami perkusji. W „Future Shock” The Hypertonics brzmią nieco funkowo, jak Red Hot Chili Peppers, w „You Don’t Kiss Me Anymore” w naturalny sposób przechodzą z popowej melodyki („la la la”) do punkowego hymnu z chóralnym zaśpiewem w końcówce. „76567” jest płytą łagodniejszą od poprzedniej „Vigilante Ballast” (którą też polecam), o czym świadczą kolejne nagrania: przebojowe „Allergic To The Medication”, brzmiące nieco staroświecko, klimatem nawiązujące do lat 60., „Raging Bullshit” i „Like Background Music”, wreszcie akustyczna ballada „A Thousand Years”.  I jeszcze „Cry Cry Cry” – chyba najbardziej zaczepiająca się w głowie piosenka, z kapitalnym, mocnym finałem – i to już koniec tej krótkiej płyty.

 

Warto zwrócić uwagę na ten zespół. I popierać jego inicjatywę. Może już niedługo całkowicie znikną wytwórnie płytowe, a za muzykę będziemy płacić tylko tym, którym pieniądze naprawdę się należą?

5 marca 2007